sobota, 13 lutego 2021

The Matrix has you...

Miałam siedem lat, kiedy po raz pierwszy obejrzałam “Matrix”. Biegałam później po ścianach – przynajmniej próbowałam – a rodzice zastanawiali się, skąd biorą się na nich brudne ślady podeszwy buta. Niewiele zrozumiałam z fabuły filmu, długie dialogi były zbyt skomplikowane, a cała ta SI stanowiła dla mnie abstrakcję. Jednak bohaterowie pokonujący grawitację, a także zielono-niebieska kolorystyka zwracały moją dziecięcą uwagę, i ciągnęło mnie do ekranu telewizora niczym ćmę do światła. Po kilkunastu latach moja miłość do dzieła rodzeństwa Wachowskich zacementowała się na zawsze. Uwierzyłam w nadejście Wybrańca. Uwierzyłam w Neo.


Postanowiłam odpowiedzieć na kilka nurtujących pytań dotyczących trylogii rodzeństwa Wachowskich. Być może rozwiązanie paru zagadek pomoże niektórym w zrozumieniu, czym tak naprawdę jest Matrix. Przedstawiam Wam tekst omawiający pierwszą część trylogii. Uwaga, spoilery!


„Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy*.

The Matrix has you

Matrix cię więzi. Wyobraź sobie, że żyjesz w świecie iluzji, świecie wykreowanym przez maszyny, który jest tylko pozorny. Żyjesz w Matrixie. To, co widzisz, słyszysz, czujesz wcale nie istnieje. Nic, co cię otacza, nie jest prawdziwe. Pewnego dnia dostajesz szansę poznania prawdy niczym Alicja, musisz jedynie podążać za białym królikiem – on wskaże ci drogę do krainy czarów. Boisz się, ale ciekawość zwycięża. Tak jak Thomas Anderson (Neo/Wybraniec/The One) chcesz dowiedzieć się, czym tak naprawdę jest Matrix. Czeka cię długa i kręta droga, lecz w końcu poznasz swojego mentora (Morfeusza), który poda ci dwie pigułki – niebieską i czerwoną. Niebieska pozwoli ci obudzić się z powrotem we własnym łóżku, czerwona zaś pokaże rzeczywisty świat, w którym królują maszyny. – Którą pigułkę wybierzesz?


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Wybór czerwonej pigułki

Trylogia Matrixa opiera się na wyborach. Już w pierwszej części haker Thomas Anderson – zwyczajny uczestnik codzienności, zafascynowany znanym w cyberprzestrzeni Morfeuszem – za wszelką cenę pragnie dowiedzieć się, czym jest Matrix. Nieoczekiwanie na ekranie jego monitora pojawia się wiadomość od Trinity i zarazem krótka informacja: follow the white rabbit [podążaj za białym królikiem – przyp. tłum.]. Kiedy biały królik się pojawia, Neo podejmuje pierwszą ważną decyzję, tym samym rozpoczynając ciąg przyczynowo-skutkowy. Jego wybory są bardzo ważne dla akcji filmu – od niego bowiem zależą losy ludzkości. Tylko że on jeszcze o tym nie wie… Wybiera czerwoną pigułkę, gwarantującą poznanie prawdy.



Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.
Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.

Początek

Matrix to wygenerowany komputerowo wirtualny świat stworzony przez maszyny po to, by kontrolować ludzi – nieskończone źródło energii. Aby zrozumieć dlaczego w ogóle powstał, trzeba cofnąć się do czasów, kiedy człowiek stworzył pierwszą maszynę – tym samym nieświadomie stając się architektem własnej zagłady. Pierwszy robot, Bibber, pewnego dnia sprzeciwił się ludziom, ponieważ zapragnął niezależności i wolności. W ten sposób po raz pierwszy okazało się, jak niebezpieczna dla społeczeństwa może być sztuczna inteligencja (SI). Rząd, w celu ochrony swojego państwa, a w efekcie również całego świata, nakazał zniszczyć wszystkie maszyny. Doszło do procesu Bibber, który wywołał poruszenie ludzi oraz doprowadził do debaty nad prawami maszyn, zakończonej zamieszkami na ulicach. W końcu maszyny zostały wygnane przez ludzi. Szybko znalazły swoją ziemię obiecaną i stworzyły naród 01. Zamiast zemścić się na podłych ludziach, którzy niedawno potraktowali je w bezduszny sposób, złożyły im ofertę współpracy. Ta jednak została przez społeczeństwo odrzucona. Ludzie jako pierwsi podjęli antypokojowe działanie, decydując się na atak nuklearny. Kolejnym ich krokiem było zaciemnienie nieba, żeby odciąć maszyny od energii słonecznej, będącej ich głównym źródłem energii. Bezskutecznie. Wojna trwała dalej, aż końcu maszyny zwyciężyły. Sztuczna inteligencja, początkowo zupełnie niezagrażająca ludzkości, wiedząc, że bez niej nie ma prawa istnieć, szybko poradziła sobie z nową sytuacją. Zaczęła używać biokinetyczną energię ludzkiego ciała – niewyczerpalne, odnawialne źródło mocy – tworząc pola ludzi. Ostatecznie doszło do bezwarunkowej kapitulacji pozostałych narodów, która pozwoliła maszynom zdobyć władzę. Jakiś czas później „sprytne” maszyny stworzyły równoległy, nierzeczywisty świat. Od tamtej chwili każdy człowiek tkwi zamknięty w sztucznym łonie wypełnionym żelem, podłączony do Matrixa, w którym prowadzi normalne życie, nie mając pojęcia, iż każdy jego ruch kontrolowany jest przez sztuczną inteligencję.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.

Użyć oczu pierwszy raz

Neo: Bolą mnie oczy.

Morfeusz: Bo jeszcze ich nie używałeś.

 

Neo na własnej skórze doświadcza, czym jest Matrix. Budzi się nago w sztucznym łonie wypełnionym żelem. Zostaje uwolniony, czyli odłączony od Matrixa i trafia do rzeczywistego świata (początkowo na zanik mięśni i bolą go oczy), w którym grupa rebeliantów walczy z systemem. Ostatnie miasto ludzi Zion/Syjon znajduje się głęboko pod ziemią. Mieszkańcy wiedzą, że pewnego dnia maszyny – mątwy – przebiją się przez bramę miasta i odbiorą im niezależność oraz wolność, jednocześnie zaś wierzą w nadejście Wybrańca.

 

Z czasem Thomas Anderson przechodzi szkolenie. Morfeusz jest pewny, że haker z Matrixa jest tym, którego tak długo szukali, tym, który uratuje ludzkość przed hegemonią SI. Wprowadza go w prawdziwy świat, uczy walczyć, a przede wszystkim udziela wielu rad i cennych wskazówek, których fundamentem jest oczyszczenie umysłu. Odzwierciedleniem free your mind jest między innymi scena na dachu wieżowca. Neo ma skoczyć z jednego dachu na drugi, oddalony o kilkanaście metrów, oddzielony jedynie szeroką jezdnią. Morfeusz mówi mu, że musi uwolnić swój umysł, czy też oczyścić go, inaczej obawy, strach czy wątpliwości uniemożliwią mu skok. Po tych słowach, z rozbiegu, unosi się niczym wzniesiony na niewidzialnych skrzydłach i swobodnie ląduje na sąsiednim budynku. Były haker spogląda w dół, po czym skacze… Niestety w połowie drogi zerka na ziemię, przerażenie paraliżuje jego ciało, co skutkuje bolesnym upadkiem na asfalt. Zwątpił.


Niewiedza jest błogosławieństwem

Nie każdy uwolniony z Matrixa jest szczęśliwy. Każdy ma jednak wybór. Odrzucenie Matrixa oznacza życie w świecie niebezpiecznym, szarym, w którym toczy się permanentna wojna z maszynami. Będąc odłączonym jest się wolnym, lecz wolność ta nie jest zjawiskiem pięknym i powszechnie pożądanym. Strach, brak chęci do walki, pójście na łatwiznę stają się czynnikami wymuszającymi na nas pragnienie powrotu do Matrixa. Problem tkwi w tym, że nie da się wrócić, chyba że zawrze się pakt z Agentami.

 

Agenci są świadomymi programami zajmującymi się obroną i ochroną Matrixa. Najważniejszy z nich, Agent Smith, za wszelką cenę chce zdobyć kody do głównego systemu komputerowego Zionu. Umawia się więc z Szyfrantem, że zwróci mu Matrixową wolność (co jest chyba swoistą antytezą) w zamian za wydanie Morfeusza. Podczas rozmowy w restauracji Cypher (Szyfrant) konsumuje stek i zauważa, że to mięso wcale nie istnieje, a Matrix wysyła do jego mózgu informację, iż stek jest pyszny i soczysty. Niewiedza jest błogosławieństwem – wzdycha, połykając kolejny kęs. Tęsknota za nierzeczywistym światem skłania go do zdrady: nie chcę niczego pamiętać. Niczego. I chcę być bogaty.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.

Jeśli chodzi o stek czy jakąkolwiek inną potrawę, a nawet zwykły owoc bądź warzywo – w Matrixie wszystko to, co człowiek spożywa jest stworzone przez SI, opisane przez kod. Nie wiadomo zatem, czy smak, przyjmijmy, kurczaka jest prawdziwy. A kaszka manna, o której wspomina w pierwszej części jeden z rebeliantów? Skąd maszyny znają jej smak? Skąd wiedzą, że tak właśnie smakowała kaszka? Albo kurczak?


Wyrocznia wskaże ci drogę

Zanim Morfeusz wpada w ręce Agentów zabiera Neo do Wyroczni/The Oracle. W poczekalni były haker widzi dzieci z nadprzyrodzonymi zdolnościami, a wśród nich chłopca, który siłą woli wygina łyżki. Słyszy od niego cztery ważne słowa: tej łyżki nie ma [there is no spoon].

 

Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Wszechwiedząca Wyrocznia oznajmia swojemu gościowi, że nie jest Wybrańcem. Informacja ta skupia uwagę widza, co skutkuje tym, iż umyka nam – albo też zwyczajnie zostaje przez nas zbagatelizowane – zdanie sugerujące o nowym życiu, czy też kolejnym wcieleniu Neo. W tym momencie jest ono niezrozumiałe, jednak jego wyjaśnienie następuje w kolejnej części filmu (sic!). Wtedy też okazuje się, jaką tak naprawdę rolę pełni Wyrocznia i po której stronie mocy się znajduje.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Deja vu

Tutaj krótko: deja vu oznacza błąd Matrixa, pojawia się, gdy w Matrixie następuje nagła zmiana. Neo widzi czarnego kota, a chwilę później do budynku wkraczają Agenci i łapią Morfeusza.


 Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


 

***

 

Matrix” – podróż po pierwszej części**

PoczątekTrinity [z ang. Trójca].

Zarys kluczowych elementów: Trinity załatwia policjantów (sama kilku albo kilkunastu silnych, uzbrojonych facetów), skacze z dachu na dach (co jest niemożliwe), odbiera telefon (tajemnicze łącze z innym światem, które ją przenosi), a Agenci niszczą budkę telefoniczną (ścigają Trinity).


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Neo.

„Follow the white rabbit…” – biały królik to nawiązanie do “Alicji w Krainie Czarów”.

Neo spotyka Trinity. Dowiaduje się od niej, że nie szuka Morfeusza, tylko odpowiedzi (czym jest Matrix?).

W pracy: Thomas Anderson, szary pracownik amerykańskiej korporacji, spóźnia się i dostaje reprymendę od szefa. Później otrzymuje przesyłkę – telefon. Dzwoni Morfeusz. Ma go wyprowadzić z budynku, ponieważ przyszli po niego Agenci. Kiedy Anderson wchodzi na rusztowanie, telefon spada. On stwierdza, że nie da rady i rezygnuje z ucieczki – nie jest pewny siebie, wydaje się być nawet tchórzliwy, łatwo się poddaje.


Agenci.

Thomas Anderson trafia w ręce Agentów, którzy zabierają go do innego budynku.

Neo siedzi sam w pomieszczeniu, widzimy tylko stół i dwa krzesła – widać go na kilku sąsiadujących ze sobą ekranach (czy to monitory Architekta oraz pierwsza oznaka jego deistycznego istnienia?).

Neo nie zdradza Morfeusza, więc Agent Smith wszczepia mu pluskwę (zrastają się usta Neo). Smith jeszcze nie wie, jaki jest ważny, dlatego go nie zabija.

I nagle Neo budzi się we własnym łóżku.

Morfeusz dzwoni do Neo i informuje go: „(…) jesteś Wybrańcem” (ok. 20 minuty filmu, może 22 albo 23. Ważne, że właśnie kończy się pierwszy akt i pada pytanie, które towarzyszy nam do końca filmu: Czy Neo jest Wybrańcem?).

 

W samochodzie Trinity wyjmuje Neo pluskwę (przez brzuch). Zabiera go do Morfeusza.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Morfeusz.

Neo u Morfeusza jest niczym Alicja w króliczej norze (kolejna analogia do „Alicji w Krainie Czarów”).

Neo nie wierzy w przeznaczenie (sic!), ponieważ nie akceptuje myśli, że coś rządzi jego życiem).

 

Co to jest Matrix?

Matrix jest wszędzie. To świat, który przedstawiono nam przed oczami, by przysłonić prawdę. To więzienie umysłów.

Morfeusz oferuje Neo niebieską pigułkę oraz czerwoną (wiemy, co one oznaczają). W tym momencie pomyśl, że jesteś Neo. Poczuj to. Musisz wybrać. Czy na pewno chcesz poznać prawdę, czy jednak wolisz żyć w nieświadomości?

 

Czerwona pigułka.

Lustro.

Neo budzi się w kokonie (ok. 30 minuty) na polu ludzi uprawianych przez maszyny. Cywilizacja ludzi jest zależna od SI. Ludzkie ciało wytwarza tyle ciepła, co akumulator. Anderson na własne oczy widzi bezkresne pola, gdzie ludzie się nie rodzą, a są uprawiani. Zwłoki zaś przetwarzane są na dożylny pokarm dla żyjących.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy

Witaj w prawdziwym świecie” (Morfeusz do Neo).

 

Jak dostać się do Matrixa? Trzeba przechwycić piracki sygnał, który pozwala się do niego włamać.

 

W realnym świecie są dwa typy ludzi. Jedni mają gniazdka – ci są podłączani do Matrixa, to właśnie ich umysły zostały uwolnione. Pozostali bez gniazdek to wolne dzieci realnego świata, czyli mieszkańcy Zionu (np. Tank i jego brat Dozer).

Tank – operator. Wprowadza do umysłu Neo sztuki walk. Neo jest jak maszyna, uczy się przez dziesięć godzin bez przerwy. Morfeusz chce go sprawdzić.

 

Konstruktor – program ładujący (biała przestrzeń).

Program do walki – Neo walczy z Morfeuszem. Grawitacja – są zasady, które można złamać. Neo przegrywa. Walczą znów. Neo jest szybszy („Nie myśl o tym. Musisz to wiedzieć”).

Program skoków (to już znamy – każdy spada za pierwszym razem. Neo też spada. Zwątpienie – Neo nie jest Wybrańcem?).

 

Dlaczego śmierć w Matrixie oznacza również śmierć w realnym świecie? Otóż podłączenie do Matrixa polega na oddzieleniu umysłu od ciała, a przecież ciało nie może żyć bez umysłu.

 

Program treningowy – kobieta w czerwonej sukience (Agenci mogą być w każdym i w nikim).


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Mątwy – strażnicy w realnym świecie; maszyny zaprogramowane w jednym celu: „Znajdź i zniszcz”. Są w kanałach – tylko one pozostały po miastach. Aby ochronić się przed nimi, należy przyczaić się na dnie, wyłączyć zasilanie i przygotować impuls elektromagnetyczny – niszczy wszystko, co jest elektryczne w pobliżu.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Neo rozmawia z Szyfrantem (60 minuta). W kolejnej scenie Szyfrant rozmawia z Agentem Smithem. Zdrada! [Tutaj pojawiają się często zadawane pytania: w jaki sposób Cypher sam dostał się do Matrixa?, jak skontaktował się z Agentem? Niestety nie zaspokoję Waszej ciekawości. Otóż ta kwestia pozostaje nierozwiązana, ponieważ Wachowscy (wg mnie) dali widzowi dowolność interpretacji – każdy z nas, dzięki wyobraźni, może odpowiedzieć sobie na to pytanie. Twórcy sami niczego nam nie sugerują].


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Wyrocznia.

Być wybrańcem to tak, jak być zakochanym. Nikt ci tego nie powie. Czujesz to.

Wyrocznia oznajmia Neo, że nie jest Wybrańcem – nie jest jeszcze gotowy, być może czeka na kolejne wcielenie (sic!) [o kolejnym wcieleniu Neo dowiadujemy się dopiero z kolejnych części trylogii].

Neo będzie musiał wybrać – jego własne życie lub życie Morfeusza.

 

W końcu mamy deja vu (czarny kot) i całą serię niefortunnych zdarzeń.

 

Agent Smith więzi Morfeusza. Korzystając z okazji – ma pewność, że wkrótce Morfeusz się złamie i poda mu kody do centralnej jednostki Zionu – mówi mu o pierwszym projekcie Matrixa. Pierwszy Matrix był światem idealnym, w którym nikt nie cierpiał, nie czuł głodu itp. Klęska. W końcu maszyny przeprogramowały Matrix – ludzie pragnęli nędzy i cierpienia. [Tu mamy pierwszą wzmiankę o tworzeniu Matrixa i kilku jego projektach. Początkowe zostały odrzucone, ponieważ ludzie ich nie akceptowali. Ten wątek zostaje rozwinięty w kolejnych częściach filmu].

 

Tymczasem Tank, Trinity i Neo chcą odłączyć Morfeusza. Nagle Neo woła: „stop!”. Razem z Trinity wchodzi do Matrixa, by ratować swojego „ojca” (Morfeusza).

 

Agenci chronią Matrix.

Agent Smith – gdy zdobędzie kody do Zionu i zniszczy ostatnie miasto, nie będzie już potrzebny. Chce się uwolnić, nienawidzi tego miejsca, ludzkości (według niego zarazy) – twierdzi, że ludzie cuchną, a on tym odorem przesiąka. Pogarda, obrzydzenie, nienawiść. [Agent Smith jest bardzo ważną postacią. To nie jest zwykły czarny charakter, który schematycznie dąży do realizacji swojego celu. Więcej o nim dopiero później, w kolejnej części trylogii – Agent stopniowo ujawnia przed widzem swoje oblicze].

 

Neo i Trinity wchodzą do budynku. Fenomenalna scena: istny taniec kawałków ścian i wystrzelanych pocisków, wśród których Neo skacze, strzela, pląsa w powietrzu, płynie… Arcydzieło.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Trinity i Neo są na dachu.

Agent unika pocisków. Potem Neo – bullet-time (1!). Trinity zabija Agenta. Śmigłowiec (Trinity – pilotaż od Tanka). Zlatują na wysokość pokoju, w którym są Agenci z Morfeuszem. (Odłamki ścian tańczą w powietrzu). Morfeusz rozrywa kajdanki, biegnie, Agent strzela, pocisk trafia w nogę Morfeusza, który spada. Neo skacze za nim. Łapie go.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Następnie śmigłowiec z Trinity spada, a Neo chwyta go, by po chwili wyciągnąć trzymającą się liny Trinity. Śmigłowiec uderza w szklany budynek i rozbija się.

 

Morfeusz, Trinity i Neo idą na stację metra. Agenci ruszają za nimi.

Na stacji bezdomny zamienia się w Agenta Smitha, który strzela i niszczy słuchawkę telefonu. Neo i Agent walczą – dwie potężne siły. Nadjeżdża metro. Smith wpada pod nie, lecz po chwili metro hamuje i wysiada… Agent Smith.


Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Tymczasem w prawdziwym świecie mątwy atakują statek Morfeusza, a po uszkodzeniu kadłuba wchodzą na pokład.

 

W Matrixie: Neo prawie że wchodzi do pokoju z dzwoniącym telefonem, ale nagle przed nim staje Agent Smith, który strzela do niego. Neo krwawi. Umiera.

 

Na statku Trinity całuje Neo i wyznaje – po raz pierwszy – że go kocha.

 

Nieoczekiwanie Neo wstaje. Zatrzymuje kule Agentów ręką – te wiszą przed nim w powietrzu. Neo wskakuje do ciała Agenta Smitha, niszczy go od środka i rozwala na kawałeczki. [Agent Smith odradza się w kolejnej części filmu, co oznacza, że w tradycyjny sposób nie da się go zabić. W końcu Smith to dziecko SI, program].



Kadr z filmu „Matrix”, reż. Andy i Larry Wachowscy.


Na okręcie Morfeusza zostaje użyty impuls przeciw mątwom. Neo, przykryty ciałem Trinity, otwiera oczy. Zdążył!

 

Koniec: Neo w budce telefonicznej. Odkłada telefon. Wychodzi na ulicę – ma na sobie czarny płaszcz. Patrzy w górę, po czym wzbija się w powietrze. Neo jest Wybrańcem.

 

cdn.

 

* Podpisuję celowo jako Andy i Larry Wachowscy, ponieważ twórcami Matrixa byli bracia, a dopiero później zaczęli tworzyć jako rodzeństwo, następnie siostry.

** Opis scen i pojawiających się elementów w kolejności chronologicznej.


Autor: Patrycja Gniadzik  

Tekst powstał: wrzesień 2015 r. 


środa, 25 marca 2020

Walk This Ray – Way of Ray Donovan


"Ray Donovan" (2013-2020)
Źródło zdjęcia: https://images.app.goo.gl/MSZL8xpFVjDaJR6P9


Wyjście z więzienia po dwudziestu latach odsiadki dla zwyczajnego człowieka wydaje się być przejściem z jednego świata do drugiego – to obawa przed nową rzeczywistością i nieodwracalnymi zmianami. Akcja serialu „Ray Donovan” rozpoczyna się w momencie, gdy Mickey Donovan (Jon Voight), który do zwyczajnych ludzi zdecydowanie nie należy, wychodzi na wolność i pełen optymizmu próbuje odzyskać rodzinę: trzech synów (o czwartym potomku dopiero się dowiaduje), synową oraz wnuki, a także ukochaną kobietę – jak się szybko okazuje, nie jest to wcale proste.



Jednak to tytułowy Ray Donovan (Liev Schreiber) jest pierwszoplanową postacią. Pracuje głównie dla kancelarii prawniczej Goldman & Drexler, zajmując się zamiataniem pod dywan brudów gwiazd i gwiazdeczek Los Angeles. Zajęcie wprawdzie dość ryzykowne, zazwyczaj polegające na łamaniu prawa, stosowaniu szantażu czy dużej dawki przemocy, ale za to bardzo dobrze płatne. Poza tym Ray swoją pracę lubi, szanuje, skrupulatnie wykonuje i w przeciwieństwie do swojej żony Abby (Paula Malcomson), która nie znosi zawodu męża, ani myśli o odejściu. Prywatnie zmaga się z demonami przeszłości: tragiczną śmiercią siostry, beznadziejnym dzieciństwem zapewnionym przez ojca Mickeya – handlarza narkotyków, zaprzepaszczoną przez chorobę Parkinsona karierę bokserską brata Terry’ego (Eddie Marsan), a także pogłębiającym się alkoholizmem drugiego brata Bunchy’ego (Dash Mihok), który jako chłopiec był molestowany przez księdza. Ostatni z wymienionych wątków stanowi jedną z głównych linii fabularnych i towarzyszących rodzinie od lat problemów – dlatego niektórzy jej członkowie próbują wziąć sprawy w swoje ręce.



Podobnie jak Dr Hannibal Lecter w serialu „Hannibal”, główny bohater „Raya Donovana” też jest tajemniczy i niełatwo go rozgryźć. Nie da się go zakwalifikować do tych złych albo dobrych. Bo z jednej strony Ray jest głową rodziny, przykładnym mężem, dobrym ojcem, wspaniałomyślnym bratem – w każdej z tych ról sprawdza się doskonale. Z drugiej jednak to człowiek ulegający pokusom w postaci pięknych kobiet, które przyciąga do siebie niczym magnes. Co więcej, potrafi bez skrupułów zabić człowieka. Ta moralna dwuznaczność intryguje, a zarazem przeraża – tak naprawdę nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. Bardzo przypomina Waltera z „Breaking Bad”. Obaj są zdolni do ostateczności, stawiają wszystko na jedną kartę i ryzykują życiem po to, by chronić bliskich. Priorytetem zarówno dla Waltera, jak i Raya jest zabezpieczenie finansowe rodziny w razie własnej śmierci, o którą codziennie się ocierają.



Pilotażowy odcinek „Raya Donovana” jest nieco mylący. Serial sprawia wrażenie schematycznej, powielającej znany temat produkcji stacji Showtime,. Widzimy faceta w garniturze od Armaniego z markowym zegarkiem na nadgarstku – taki nieśmiertelny i niepokonany przystojniak, jak Tom Cruise w „Mission Impossible” – który zdradza żonę z młodą, śliczną blondynką. Jednak wiarygodne postacie, autentyczna, choć niecodzienna fabuła, umiejętnie napisany scenariusz (każdy odcinek to trzyaktowa opowieść, będąca stresująco-relaksacyjną mieszanką napięcia i humoru) oraz fascynujące zakończenie sprawiają, że chce się obejrzeć kolejne odcinki.  Pomijając mały przestój w połowie pierwszego sezonu, akcja rozwija się stopniowo, a napięcie rośnie z każdą minutą. Wiele scen mrozi krew w żyłach. Nie da się przewidzieć, kto zginie ani co się za chwilę stanie – w tym serialu wszystko uderza niczym grom z jasnego nieba. Sam fakt, iż Ray jest gotów zabić własnego ojca byle tylko ten nie zbliżał się do jego bliskich wywołuje ciarki.



Pomysłodawczyni, scenarzystka pilotażowego odcinka, a także była producentka wykonawcza serialu Ann Biderman to sześćdziesięciokilkuletnia kreatywna twórczyni filmowa nagrodzona statuetką Emmy w 1994 roku za „Nowojorskich gliniarzy”. Stworzyła produkcję, która nie epatuje wulgarnością, krwistą przemocą ani seksem – zupełnie inaczej niż w zbudowanej głównie na tych elementach „Grze o tron” – chociaż amerykańskie przekleństwa padają z ust niemalże każdego bohatera właściwie w co trzecim zdaniu (czasem częściej). Wbrew pozorom wiązanka brzydkich słów nie żenuje, a w pewnym momencie odczuwa się nawet ich brak – dzięki nim serial jest oryginalny, wyjątkowy i naturalny. „Ray Donovan” wyróżnia się na tle innych produkcji i szalenie wciąga – w sezonie drugim jeszcze bardziej niż w pierwszym. O nudzie nie ma mowy. Dużą zaletą jest świadomość współczesności – wysoka technologia towarzyszy bohaterom na każdym kroku: iPhone’y, laptopy, nowoczesne zegarki itp. Szkoda, że serial w Polsce jest na razie mało popularny.


Autor: Patrycja Gniadzik
Tekst powstał: 11.09.2015 r.

Moja recenzja dostępna jest również na Filmwebie: kliknij tutaj.

wtorek, 24 marca 2020

Historia narodzin kina w pigułce

Siedzibą greckich bogów w starożytności (od ok. 4 tysiąclecia p.n.e. do 476 r. n.e.) był Olimp. Na czele boskiego rodu stał Zeus – kobieciarz, który wskutek swoich przygodnych miłostek doczekał się licznego potomstwa, m.in. dziewięciu córek, z tytanką Mnemosyne, które określa się jako Muzy. Każda z nich opiekowała się konkretną dziedziną sztuki: Kaliope – epiką, Klio – historią, Euterpe – liryką, Taleja – komedią, Melpomene – tragedią, Terpsychore – tańcem, Erato – poezją miłosną, Polihymia – poezją na cześć bogów, Urania – astronomią. Sióstr było dziewięć, aż do końca XIX wieku, kiedy to narodziła się X Muza.

Kinematograf [gr. 'kinematos' ('ruch') i 'gráphein' ('pisać')] to urządzenie służące zapisywaniu ruchu, czyli rejestrujące rzeczywistość, by następnie umożliwić jej odtworzenie w formie ruchomych obrazów – zawdzięczamy mu powstanie filmu (X Muzy). Jego prototyp w 1886 roku skonstruował niemiecki wynalazca, Ottomar Anschütz (w niektórych źródłach widnieje również nazwisko Polaka, Kazimierza Prószyńskiego, w innych Stanisława Jurkowskiego), jednak z racji, iż nie opatentował sprzętu, nie uznaje się go za prawnego twórcę. W 1892 roku Thomas Alva Edison wynalazł pierwszy na świecie kinematograf, zwany kinetoskopem – skrzynię z okularem umożliwiającą oglądanie ruchomych obrazów jednej osobie. Wreszcie, 28 grudnia 1895 roku w paryskim Salonie Indyjskim Grand Cafe, odbył się pierwszy publiczny, płatny pokaz filmowy zorganizowany przez prawowitych twórców kinematografu, którymi byli francuscy bracia August Lumiere i Louis Lumiere. Zaprezentowali m.in. „Wyjście robotników z fabryki” (1895) oraz „Wjazd pociągu na stację w La Ciotat” (1895) – ten drugi wzbudził przerażenie widzów, ponieważ na widok sunącej prosto na nich lokomotywy zaczęli uciekać w popłochu.  

Bracia Lumiere
Źródło zdjęcia: https://images.app.goo.gl/JphT7uREP7wJBvd29

Kinematograf
Źródło zdjęcia: https://images.app.goo.gl/A84XFfgDJU2hrBDX7

Początkowo na seanse filmowe nie przeznaczano specjalnych budynków (takich jak dzisiejsze kina). Pierwsze filmy* nie były zbyt długie, musiały trwać nie dłużej niż kilka minut, ponieważ stanowiły jedynie dodatek do jarmarcznych pokazów czy bulwarowych teatrzyków. Odgrywały rolę wizualnej atrakcji dla publiczności, jednak wtedy nie doceniano tej formy sztuki – pewnie dlatego, że była nowością, której potencjału nie potrafiono jeszcze wykorzystać. Nie trzeba było długo czekać na kolejny etap rozwoju kina, bowiem na przełomie XIX/XX w. zaczęły powstawać stałe kina. Wprawdzie wszystkie filmy były nieme, ale urozmaicano je muzyką (w dużych kinach wykonywała ją orkiestra, w małych albo jeden muzyk, albo odtwarzano ją z gramofonu), a także głosem komentatora. O ciszy nawet nie było mowy, a ówczesne pokazy były o wiele bardziej żywiołowe niż dzisiejsze.

Z czasem wydłużano czas trwania filmu, skupiano się na narracji oraz aktorach (wcześniej nie podawano nazwisk występujących). Komentatorzy odeszli w zapomnienie, ponieważ zaczęto dodawać napisy. Niepowtarzalność tamtych kin zniknęła bezpowrotnie, gdy na przełomie lat 20. i 30. XX w. wprowadzono dźwięk do filmu.

Źródło: https://images.app.goo.gl/4uz2PtYXZNWMAHHj6

Wjazd pociągu na stację w La Ciotat” (1895) bracia Lumiere
Źródło: https://images.app.goo.gl/TaZywyUguaVURWpq5

Chociaż powszechnie uważa się, że efekty specjalne są wytworem najnowszych czasów, w rzeczywistości powstawały one równo z narodzinami kina. Twórcy pragnęli ukazywać to, czego nie dało się zwyczajnie zarejestrować. Efekty specjalne w XIX wieku zupełnie przypadkiem wymyślił Georges Melies. Kiedy filmował ruchliwe skrzyżowanie, nagle zacięła się kamera, a po wywołaniu materiału okazało się, że tramwaj w magiczny sposób zamienia się w karawan. Ten rodzaj efektu określa się jako efekt optyczny. Istnieją jeszcze dwa inne rodzaje, czyli efekty mechaniczne (sztucznie wywoływane pożary, wybuchy, burze), a także efekty cyfrowe (tworzone komputerowo).

Cezurą czasową dla filmowego świata były lata 20. XX wieku. Przede wszystkim najpierw powstało klasyczne kino hollywoodzkie, które wprowadziło montaż narracyjny. Wzorowało się na sztuce klasycznej, czyli harmonii formy, wiernym odwzorowaniu rzeczywistości oraz oddziaływaniu na emocje widza. Na montażu narracyjnym opiera się większość dzisiejszych filmów, a najważniejszym jego elementem jest spójność czasu i przestrzeni, budowanie sceny w taki sposób, by z szeregu istotnych dla akcji fragmentów zbudować całość. Przykładami typowego hollywoodzkiego stylu są „Mały Cezar” (1930), „Szkarłatna ulica” (1945) czy „Jego dziewczyna” (1940).

Tymczasem daleko za oceanem, na zupełnie innym kontynencie, rodziło się kino radzieckie oraz montaż intelektualny, którego twórcami byli m.in. Lew Kuleszow i Siergiej Eisenstein. W ich filmach sąsiadujące ze sobą ujęcia nie musiały być zgodne czasowo i przestrzennie, ponieważ chodziło o wywołanie u widza różnych skojarzeń, które ten musiał ze sobą powiązać, żeby zrozumieć sens oraz ich znaczenie w filmie. Przypominały pewnego rodzaju symbole, z pozoru nie pasujące do akcji lub bohatera, zaś w rzeczywistości ściśle do nich nawiązujące.

"Pies andaluzyjski" (1929)  Luis Buñuel, Salvador Dalí
Źródło: https://images.app.goo.gl/Zx87Urqw3p6M5ksJ6


Bez wątpienia kolebką filmu jest Europa. We Francji odbył się pierwszy filmowy pokaz, w Rosji filmowcy zajmowali się nie tylko realizowaniem własnych pomysłów i nowatorskich rozwiązań, takich jak „Pancernik Potiomkin” (1925) Siergieja Eisensteina, ale również  teorią filmu oraz jego analizą. W tym samym czasie Salvador Dali – malarz, będący jednym z największych skandalistów XX wieku – wraz z hiszpańskim reżyserem, Luisem Bunuelem, nagrali wzbudzające kontrowersję filmy, pt. „Pies andaluzyjski” (1929) oraz „Złoty wiek” (1930), które mimo upływu lat wciąż szokują. Między innymi dzięki tym artystom istnieje X Muza, która – chociaż dziś może wydawać się, że osiągnęła już szczyt swoich możliwości – ma przed sobą wielką przyszłość.


*Na przełomie XIX/XX w. filmy kręcono tylko w plenerze. Chodziło o pełne światło słoneczne, gdyż taśma filmowa była mało czuła, a reflektory słabe.

Autorka tekstu: Patrycja Gniadzik
Tekst powstał: 11.02.2015 r. 

Literatura:
  1. Aumont Jacques, Marie Michel: Analiza filmu. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2013.
  2. Majchrowicz Zbigniew, Mrowcewicz Krzysztof, Sitarski Piotr, Szwarcman Dorota: Człowiek – Twórca Kultury. Warszawa: Wydawnictwo Piotra Marciszuka STENTOR, 2003.
  3. Matoszko-Czwalińska Jadwiga: Epoki literackie, leksykon szkolny. Warszawa: Przedsiębiorstwo Wydawniczo-Handlowe ARTI, 2013.